Hej misiaczki!
Widzę 20 wyświetleń, ale czy ktoś przeczytał naprawdę tę poranną notkę, to nie wiem. :) Ale cieszę się z wyświetleń.Wiem, że może nie wszystkich interesować to co piszę, ale mam wielką nadzieję, że ktoś się znajdzie, kto będzie TO czytał. :)
Wczorajszy dzień i wieczór minęły mi bardzo dobrze i szybko.
Od rana wiadomo sprzątanie i takie ogólnie prace, a później 2 filmy. Pierwszym, którego obejrzałam był "chalet girl" z 2011 roku, a drugim filmem była "cukiernia Anat" z 2013 roku.
Mówiłam, że będę również pisać o filmach, więc napiszę swoją opinię o tych filmach.
"Na desce" czyli "chalet girl" oglądałam nie po raz pierwszy, już któryś raz z kolei. Muszę przyznać, że myślałam, że będzie to kolejne typowe romansidło o dziewczynie z biednej rodzinie, która się zakochuje w bogatym chłopaku. Lecz już po paru minutach od chwili poznania się Kim i Jonny'ego zobaczyłam, że to będzie coś więcej, że to co ich połączy przyniesie wiele wspaniałych jak i zarazem śmiesznych scen, oczywiście nie zabrakło smutnych jak to bywa scen.
Wydałam swoją opinię, więc teraz napiszę o czym w ogóle jest ten film. Tak więc, Kim, 19 letnia dziewczyna, mieszkająca z ojcem, która 2 lata temu podczas wypadku straciła matkę. Do tego czasu jeździła na desce, ale odkąd straciła mamę przestała i postanowiła pomóc tacie. Wraz z ojcem potrzebują pieniędzy, gdyż z jej marnej pensji nie idzie utrzymać mieszkania. Kim dostaje ofertę wyjazdu do domku w górach i tam sprzątać, i gotować, więc to co robiła w domu. I własnie tam poznaje Jonny'a, który jest jej pracodawcą, tak można uznać, jest synem właściciela domu. Widać, że dziewczyna od razu zadurzyła się w chłopaku, który jednak ma narzeczoną.
Dziewczyna nie wie co ma robić, gdy nikogo nie ma i tak o to odnajduje deskę, na której nigdy nie jeździła. Jeździła tylko na betonie, asfalcie itd, a na śniegu nigdy, nigdy nie była w górach. Podczas jej "prób jeżdżenia" spotyka mężczyznę, który jej pomaga i próbuje namówić by wystartowała w zawodach. na początku Kim się ociąga, ale w końcu się zgadza i startuje, gdyż potrzebuje pieniędzy. W między czasie jeszcze relacja między Kim i Jonny'm się polepsza i stają się sobie bliscy, po nocy spędzonej razem matka Jonny'a nakrywa ich razem i przypomina, że dzisiaj ma on przyjęcie zaręczynowe. Niestety Kim miała nadzieję, że jednak Jonny zerwie ze swoją obecną narzeczoną i będzie z nią, lecz on nie umie sprzeciwić się matce. Jednakże na przyjęciu mężczyzna zrywa ze swoją narzeczoną. Podczas finału, do którego nie dostała się Kim, gdyż dostała za mało punktów, stał się cud i najlepsza snowboardzistka rezygnuję i Kim startuje zamiast niej, i wygrywa. Wtem o to przychodzi Jonny i przeprasza ją, no i wszystko dobrze między nimi.
Więc film zakończył się szczęśliwie i moim zdaniem jest bardzo fajny ! Tak więc polecam obejrzenie. :)
Po raz pierwszy obejrzanym przeze mnie filmem była "cukiernia Anat". Film opowiada o losach 6-stki przyjaciół z Tel Awiwu,którzy zostali wybrani do reprezentowania swojego kraju na międzynarodowym konkursie piosenki. Co mogę dużo powiedzieć ? Szczerze nie wiem. Podobał mi się film, gdyż była muzyka i nawet był zabawny, ale muszę przyznać, że w niektórych momentach aż się nużył i to oglądanie było bo było. Najbardziej podobał mi się początek, ta ich wspólna piosenka, która dała im miejsce w konkursie, jak i również koniec, gdzie razem tańczyli i byli szczęśliwi.
Mogłabym obejrzeć jeszcze raz ten film, bo najgorszy nie był, ale bym się już tak nie "jarała" jak za pierwszym razem.A za pierwszym razem spodobał mi się opis filmu i myślałam, że będzie strzałem w 10- tkę, ale jednak nie.
W przyszłym tygodniu wybieram się na "Teda 2" , mam nadzieję, że będzie tak bardzo śmieszny i fajny jak jedynka, ale to już w przyszłym tygodniu więcej o tym.
Ojeju, trochę się rozpisałam. Nie wiem czy to dobrze, czy komuś będzie się chciało czytać. Chyba z dzisiejszego dnia napiszę już osobną notkę, a wczorajszy to tylko dokończę tutaj .
Koło 18;00 przyszła do mnie moja przyjaciółka i później jeszcze 2 przyjaciół, jak zawsze dużo się wygłupialiśmy, śmialiśmy i nie tylko, również planowaliśmy namiot, jak i wyjazd na festiwal kolorów. Uwielbiam nasze spotkanie, bo podczas nich jest dużo śmiechu, można zapomnieć o "problemach", ha problemach jak ja to ujęłam, ja raczej dużych problemów nie mam. Ale są za pewne osoby, mówię do was, moi czytelnicy, którzy podczas takich spotkań zapominają o smutkach i problemach, które pewnie mają, odpoczywają i cieszą się chwilą. Więc spotykajcie się z przyjaciółmi bardzo często, bo to pomaga! Uwierzcie mi ! A wracając do tego mojego dnia, to o około 1;00 poszli wszyscy do domów, a ja mogłam wziąć kąpiel i pójść spać. :)
Więc wczorajszy dzień zaliczam do udanych !
Oczywiście relacje ze wszystkich moich wyjazdów i nie tylko znajdą się. Mam nadzieję, że ktoś to czyta. :)
Dorzucam piękny zachód słońca z jednego z naszych wypadów nad jezioro.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz